Uczestnicy pochodzili z Polski, Ukrainy, Białorusi i Kazachstanu. Szczególnie dla tych ostatnich były
to niesamowite przeżycia, gdyż po raz pierwszy uczestniczyli w tego typu wyprawie.

Imprezę rozpoczęliśmy w miejscowości Glewnik koło Trzebielina. Po oficjalnym powitaniu, omówieniu założeń organizacyjnych, taktyki i techniki pływania na kajaku, ruszyliśmy w trasę. Całą naszą ekipę prowadził mgr M. Zawadzki, a zamykał dr R. Bąk, który przepychał maruderów do przodu. Pomocą służyli weterani spływów wspierający niezaawansowane załogi, zwłaszcza że na jeden kajak z weteranem przypadał jeden kajak „ogórków”. Zaplanowana kolejność w szyku zapewniała stałą ochronę uczestników. Warunki spływu były dość trudne, gdyż poziom wody był niski i trzeba było uważać na mielizny. Zwalone drzewa w korycie rzeki stanowiły tor przeszkód, na którym trzeba było po kilka razy atakować jedną przeszkodę. Na dodatek, rzeka stawiła opór i jedna osada (Lech i Daniel) wcześniej rozpoczęła sezon kąpielowy w wodach otwartych. Naszą eskapadę, poza fotografowaniem przez większość uczestników, z drona dokumentował Aleksander.

Po dotarciu do mety spływu (stanica Mnich) w miejscowości Broczyna zorganizowaliśmy ognisko.  Humory wszystkim dopisywały. Po zapakowaniu kajaków na przyczepę z uśmiechem na ustach rozjechaliśmy się do domów.

Zapraszamy na kolejny spływ 4 lipca. Będziemy płynąć Brdą.